ZanChat logo

Free eBook, AI Voice, AudioBook: Język Polski, 1920, nr 3 (maj/czerwiec) by Kazimierz Nitsch

AI Voice AudioBook: Język Polski, 1920, nr 3 (maj/czerwiec) by Kazimierz Nitsch

AudioBook: Język Polski, 1920, nr 3 (maj/czerwiec) by Kazimierz Nitsch

0:00 / Unknown

Loading QR code...

You can listen full content of Język Polski, 1920, nr 3 (maj/czerwiec) by Kazimierz Nitsch in our app AI Voice AudioBook on iOS and Android. You can clone any voice, and make your own AudioBooks from eBooks or Websites. Download now from the Mobile App Store.

Listen to the AudioBook: Język Polski, 1920, nr 3 (maj/czerwiec) by Kazimierz Nitsch

NOWA ZASADA RYMOWA.

Od XVI w. normalny rym polega w poezji polskiej na zgodności zakończeń wierszy począwszy od ostatniej samogłoski akcentowanej. Dobremi rymami są więc np. f·alą—pow·alą lub świ·ęto—ż·ęto, a także mgł·a—gr·a, za złe uważa się: bł·yskiem—wsz·ystkiem, sf·erach—czt·erech i t. p. Zgodność ta ma być głosowo-słuchowa, rzecz prosta, skoro rym jest jedną z muzycznych cech wiersza. Rymowanie wzrokowe, każące np. jako parę do chm·ury pisać też g·ury, pojawiało się czasem, ale z natury rzeczy nie mogło się stać obowiązującą zasadą. Naodwrót, z biegiem czasu, gdy wymawianie polskie zaczęło ulegać koniecznym historycznym zmianom, nastąpił rozbrat między niem a konserwatywniejszą pisownią, powstały nieznane w XVI wieku rymy: wr·óci—porz·uci, kobi·écy—okol·icy, _m·arzę—_k·ażę, przep·adnę—bezwł·adne, g·arnka—kuch·arka, p·opadł—list·opad, od końca XVIII w. nawet: piech·otą—zł·oto, wi·eńce—r·ęce, nie mówiąc już o pomniejszych niezgodnościach wzrokowych, będących jednak, głosowo dla większości Polaków ze sfer kulturalnych rymami bez zarzutu. Ten stan rzeczy trwał bez ważniejszych zmian przeszło sto lat, dopiero w ostatnim ich dziesiątku zaczyna się pojawiać pewne dążenie, mające znamiona nowej rymowej zasady.

Zacznę od przykładów.

Oto p. M. Rz. rymuje w »Kurjerze lwowskim« z 25 grudnia 1919:

Śnieżnym obrusem ziemia przykr·yta Na wielkie gody—wigilji święto. Światka gwiazd jasne płoną w błęk·itach, Jeno, że złotych brak snopów ż·yta.

Że odcięte tu znakiem - końcówki są rymami, mimo że raz mają na końcu -ch, drugi zaś raz nie, tego dowodzą inne zwrotki utworu, bądź z rymami tradycyjnymi typu: grom·adki—opł·atki—m·atki, bądź z nowemi: 1) usł·ana—p·ana—ł·anach, bog·ata—ch·atach—cz·atach, opł·atkach—rz·adka, ukoch-anych—org·any; 2) sz·arym—prast·ary—ofi·ary, ołt·arzem—w d·arze; 3) dol·eci—rozświ·ecił.

Proszę się nie dziwić, że wziąłem wiersz nieznanego autora. Wziąłem go, bo jest bardzo typowy: 1) jednolitym typem odstępstw od zwyczajnej normy, 2) ilością 8 rymów nowych przeciw 16 dotychczasowym, 3) swem geograficznem pochodzeniem. Drugi z tych punktów dowodzi, że nie mamy tu do czynienia z przygodną licencją, trzeci wyjaśni się później, przedewszystkiem jednak określić trzeba istotę tego nowego rymu. Ująć ją łatwo: spółgłoska kończąca wiersz jest obojętna, tak swem istnieniem jak i jakością.

Tegoż typu rymów używają też z najnowszych poetów: J. Gella (Muszla i perła, Lwów): r·amion—kł·amią (końcowe na całym wschodzie Polski wymawia się jak -o), niezab·udkom—krótko; J. Iwaszkiewicz (»Skamander«, zesz. 3.): kr·uchy—baumk·uchen, ziel·onej—zmartwi·one; Z. Karski (»Skamander«, zesz. 1.): wybi·eżał—naści·eżaj; L. Markowski (»Obijak«, organ »czwartaków«, 4. p. p., nr. gwiazdkowy z r. 1916): l·ulaj—mat·ula; A. Słonimski (»Skamander«, zesz. 2.): gł·owę—Fidjasz·owej); J. Tuwim (Czyhanie na Boga 1920): p·achną—m·achnął, pl·unął—ł·uną—r·unął), (»Pro arte«, zeszyt ze stycznia 1919): s·uchą—rop·uchom, (»Skamander«, zesz. 1. i 2.): flec·ista—św·istał, orki·estrze—prz·estrzeń, przym·ykał—um·yka, o tem—tęskn·otę, przyrz·ekły—zaci·ekłym; K. Wierzyński (»Skamander«, zesz. 3.): prz·yznaj—ojcz·yzna. Naliczyłem więc tych poetów, wszystko jedno lepszych czy gorszych, ośmiu, zaznaczam zaś wyraźnie, źe przykłady zebrałem przeważnie przygodnie, bez systematycznego przetrząśnięcia w tym celu nowych tomików poezyj i pism literackich.

Ale to nie wszystko. Jakkolwiek rzadziej, trafia się jednak dowolność także co do samogłoski poakcentowej. Bardzo wyraźne to np. u Iwaszkiewicza, gdzie na str. 140—1 zeszytu 3. »Skamandra« na 22 rymów spotykamy takich 3: na n·owiu—pan·owie, kr·uchy—baumk·uchen, zaw·odzi—ogr·odzie. Bywa też tak u Gelli (l. c.): cz·asu—r·asą—Parn·asu, wi·atru—w·atrom—amfite·atru, Karskiego (l. c.): (była tutaj) cesarz·ową—gł·owę (w czarnych lokach pochowała_), Tuwima (Czyhanie): ukr·yte—rozkw·itu, Wierzyńskiego (l. c.): szubi·enic—wi·eniec, Słonimskiego (»Pro arte«, zeszyt ze stycznia 1919): wi·erszy—pi·erwszy—sz·ersze. (»Skamander«, zesz. 1.): b·arwą—h·ardy. [O ostatnim z tych rymów uwaga: nie jest to bynajmniej czysty asonans, bo częste u tego poety, i u innych współczesnych, asonanse polegają na dowolności spółgłosek przy bezwzględnej identyczności samogłosek, jak np. w tymże utworze: Marji—umarli, drzemie—marzenie, u Karskiego: kwietnia—pletnia—jedwab lub (»Nowy przegląd literatury i sztuki«, zesz. 1., str. 104—5): szeregiem—nie wiem, szeptem—przedtem, niebo—daleko, bagno—darmo, groźną—wiosną, lenno—ze mną, bezgrzesznej—niedorzecznej, rozróść—mądrość, pochyl—motyl, ogród—powrót].

Najwyraźniej jednak występuje to w dwu prostych wierszach. Jeden—to wymieniona kolenda z »Obijaka«, gdzie czytamy:

To proszą o pomoc nieszczęśni r·anni, No bo bój na świecie wre nieust·annie

lub

Niech siankiem okryty w żłóbeczku l·eży: Na co ma tak marznąć, jak my żołni·erze.

Drugi—to bezimienny wiersz p. t. »Żołnierz-dziecko« (»Kurjer lwowski« z 1 grudnia 1918) z takiemi ustępami:.

Świszczą kule za oknami—Matuś! patrzaj: nasi sami, bez br·oni. Na ulicę czerń się wali,—Lwów nam cały dziś zabrali, puść d·o nich!

A choć tylko lat czternaście—Na piętnasty miał poł·owę— Tęgo odparł trzy napaście,—Wziął karabin maszyn·owy.

Z profesorem Antoś-l·egon: »Jakże idzie, mój kol·_ego!?«

Leć śniegu, leć biały—Na trumnę sosn·ową, Gdzie Antek śpi mały—Leć puchu śnieg·owy. A nakryj go c·iszą—A ustrój białością, Już bitwy nie sł·yszy,—Nie słyszy z pewnością.

W obu tych wierszach doskonale słyszymy osławioną wschodniogalicyjską wymowę, te nieustanni, żołnierzy, połowy za

You can download, read online, find more details of this full eBook Język Polski, 1920, nr 3 (maj/czerwiec) by Kazimierz Nitsch from

And convert it to the AudioBook with any voice you like in our AI Voice AudioBook app.

Loading QR code...