Darmowy e-book, głos AI, Audiobook: Bajki Adama Mickiewicza

Audiobook: Bajki Adama Mickiewicza
0:00 / Unknown
Loading QR code...
Możesz posłuchać pełnej treści Bajki Adama Mickiewicza w naszej aplikacji AI Voice AudioBook na iOS i Android. Możesz sklonować dowolny głos i tworzyć własne audiobooki z e-booków lub stron internetowych. Pobierz teraz ze sklepu z aplikacjami mobilnymi.
Posłuchaj Audiobooka: Bajki Adama Mickiewicza
ŻABY i ICH KRÓLE.
Rzeczpospolita żabska wodami i lądem Szerzyła się od wieków, a stalą nierządem. Tam każda obywatelka, Mała, czy wielka, Gdzie chciała, mogła skakać, Karmić się i ikrzyć Ten zbytek swobód w końcu zaczynał się przykrzyć. Zauważyły, że sąsiednie państwa Używają pod królmi rządnego poddaństwa, Że lew panem czworonogów, Orzeł nad ptaki, U pszczół jest królowa ula; A więc w krzyk do Jowisza: „Królu! ojcze Bogów, Dajże i nam króla--króla!”
Powolny bóg wszechżabstwu na króla użycza Małego jako Łokiet Kija Kijowicza. Spadł Kij i pluskiem wszemu obwieścił się błotu. Struchlały żaby na ten majestat łoskotu. Milczą, dzień i noc, ledwie śmiejąc dychać, Nazajutrz jedna drugiej pytają: „Co słychać? Czy niema co od króla?” Aż śmielsze i starsze Ruszają przed oblicze stawić się monarsze. Zrazu zdala, w bojaźni, by się nie narazić; Potem, przemógłszy te strachy, Brat za brat z królem biorą się pod pachy I zaczynają na kark mu włazić. „Toż to taki ma być król?... Najjaśniejszy Bela, Nie wiele z niego będziem mieć wesela; Król, co po karku bezkarnie go gładzim, Niechaj nam abdykuje zaraz, niedołęga! Potrzebna nam jest władza, ale władza tęga!”
Bóg, gdy ta nowa skargażab, niebo przebija, Zdegradował króla Kija, A zamianował węża królem żabim. Ten pełzacz, pływacz i biegacz, Podsłuchiwacz i dostrzegacz, Wszędzie wziera pod wodę, pod kamienie, pod pnie, Wszędzie szuka nadużyć i karze okropnie. Arystokracja naprzód gryziona jest żabia, Że się nadyma i zbyt się utłuszcza; Gryziony potom chudy lud, że nie zarabia I że się na dno biedy opuszcza; Gryzione są krzykacze, że wrzeszczą namiętnie, Gryzieni cisi, że śmią siedzieć obojętnie. Tak gryząc je swobodnie, wąż do dziś dnia hula, A rzeczpospolita żab bolesnemi skwierki Do dziś dnia woła o innego króla, Lecz bóg niechce się więcej mieszać w jej rozterki.
KRÓL CHORY i LISY.
„Na ukaz jego lwiej mości, Dany do nas (z Jaskiniewska Zbójskiego, gdzie dla słabości Zdrowia ma jego królewska Mość pobyt) do gabinetu Ministrów, my z ich kompletu Zamianowani być przy nim Na służbie, wiadomo czynim:
Po pierwsze: Z obywatelstwa Drapieżnego, tudzież stanu Bydlego, wybrać poselstwa Z tem, iżby wskutek uchwały Powiatów, one udały Się najjaśniejszemu panu Życzyć, w najpoddańszy sposób, Cojaknajdłuższego życia.
Powtóre: posłów brać z osób Zaszczytnie nam znanych z tycia, Dan: rezydencya letnia Jaskiniewsk pierwszego kwietnia, Przyczem, ministra rozkazem, Postanowiono zarazem Posłom z ich towarzyszami, W tej podróży nadzwyczajnej, Kazać jechać z paszportami Ze lwiej kancelaryi tajnej; Zaczem niech się nikt nie waży, Ani w policyjnej straży, Ani nawet z dygnitarzy, Posła ukąsić lub drapnąć, A tem mniej w pół drogi capnąć.” Na ten rozkaz ode dworu, Baraństwo, tudzież stan ośli, Pierwsi sejmikować pośli; Pilnując się onych toru, Wszyscy inni z pól i z borów Zgromadzić się mają dzisia; Tylko jedna giełda lisia Wstrzymuje się od wyborów. Zkądże im ta taktyka i co jej powodem? Wydał to jeden stary urzędnik, lis rodem.
„Uważam, rzekł, już dawno trop wszelkiego zwierza Przed i za Jaskiniewskiem; upewniam was otem, Że pełno zewsząd śladów ku monarsze zmierza, Ale żadnego nie widać z powrotem.”
PRZYJACIELE.
Nie masz teraz prawdziwej przyjaźni na świecie; Ostatni znam jej przykład w oszmianskim powiecie. Tam żył Mieszek, kum Leszka i kum Mieszka, Leszek,-- Z tych, co to: gdzie ty, tam ja, co moje, to twoje. Mówiono o nich, że gdy znaleźli orzeszek, Ziarnko dzielili na dwoje; Słowem tacy przyjaciele, Jakich i wtenczas liczono nie wiele, Rzekłbyś dwójduch w jednem ciele.
O tej swojej przyjaźni raz w cieniu dąbrowy Kiedy gadali, łącząc swoje czułe mowy Do kukań zozul i krakań gawronich,-- Alić ryknęło raptem coś koło nich. Leszek na dąb; nuż po pniu skakać jak dzięciolek. Mieszek tej sztuki nie umie, Teksty są w oryginalnym języku polskim, nie wymagają tłumaczenia.
Możesz pobrać, przeczytać online, znaleźć więcej szczegółów tej pełnej e-booka Bajki Adama Mickiewicza na:
I przekonwertuj go na Audiobooka z dowolnym głosem w naszej aplikacji AI Voice AudioBook.
Loading QR code...